"Może trochę mi przykro, że nie ma Cię obok, ale tak być musi. Wiem, że to wszystko minie wraz z ostatnim liściem na drzewie.''
~~Nataniel Gard~~
Pojechaliśmy do kawiarni. Usiedliśmy i rozmawialiśmy.
- Wiesz co ? -zapytał mnie Liam.
- Co ?
- Musisz poznac Danielle. Naprawdę polubiłybyście sie. W ogóle o czym ja mówie, musisz poznac wszystkich naszych przyjaciół
- Dzięki, że tak uważasz, ale ja jestem zwykłą dziewczyną, wątpie czy ktokolwik z waszego towarzystwa chciałby ze mną przebywac.
- Przestań - Powiedział stanowczo Zayn.- Nie jesteś zwykłą dziewczyną, jesteś dziewczyną, której pragnie każdy facet. Jesteś jak ideał wszystkich kobiet. Piękna, zabawna, inteligentna. Nie mów że jesteś zwykła, to my w porównaniu do ciebie jesteśmy nijacy. Kariera zabiera nam wiele rzeczy takich ja prywatnośc, rodzina, przyjaciele, zwykłośc, ale dzięki tobie czujemy, że jesteśmy tacy jak przedtem, przed tym wszystkim, naprawiasz nas. Pokazujesz to co w życiu jest najważniejsze, wspierasz nas i nie wiem jak mam ci za to dziękowac, dzięki tobie odzyskałem dawne życie. Brakowało mi kogoś takiego w moim życiu.- Gdy to usłyszałam popłakałam się. Nie wiedziałam dlaczego. To bardzo wiele dla mnie znaczyło. Gdy chłopcy zauważyli moje łzy wszyscy jak z marszu przytulili mnie.
- Zayn ma racje - powiedział Niall. - Przypominasz mi kim byłem jak nie byłem sławny, Jak lubiłem spędzac czas z przyjaciółmi, nie rozmawiając przy tym o kolejnej trasie, singlu czy albumie. Gdy nie znaliśmy ciebie, nasze życie kręciło się tylko wokół tego, wszystko co kochamy stawało się monotonią. Ty pokazałaś nam jak się żyje, że nie tylko to w naszym życiu jest ważna kariera. Pokazałaś nam jak można się smiac ze wszystkiego, nawet najmniejszego drobiazgu. Choc znamy się tak krótko to kochamy cię jak siostrę.
Płakałam jeszcze bardziej.
-Dziękuje - wydukałam. - dzięki wam moje życie stało się weselsze, nie myśle juz o odejściu mamy i o tym jak bardzo jej potrzebuje..- ucięłam. Oni nie wiedzieli o tym co się dzieje w moim życiu. Oprócz Zayna.
- Dlaczego nic nie mówiłaś ? - Zapytał zmartwiony Harry.
-Po co ? Żebyście myśleli że pochodzę z patologicznej rodziny ? To stało się niedawno. Tego dnia gdy was spotkałam ona odeszła. Gdyby nie ona nie wszłabym z domu, nie potrącilibyście mnie i nie czułabym się jak teraz, tak cudownie.
-Nigdy byśmy tak nie pomyśleli. - powiedział Lou. - Jesteś niezwykłą dziewczyną z dużymi problemami. Ale jesteś silna i to widac. Lucy, posłuchaj, nie możesz ze wszystkim mierzyc się sama, po to jesteśmy my. Chcemy ci jakoś pomóc, wiedz że jak będziesz potrzebowała czego kolwiek to nasze drzwi są otwarte.
Siedzieliśmy tak jeeszcze przez godzinę. Opowiadałam im o całym moim życiu a oni o swoich. Po godzinie odwieźli mnie do domu i podali adres na wszelki wypadek jakbym czegoś potrzebowała. Myślałam, że raczej niczego nie będe od nich chciała aż do momentu gdy weszłam do domu.
W przedpokoju zobaczyłam szpilki, które nie należały do mnie. Pomyślałam, że tata znalazł kogoś kto pomoże mu zapomniec o mamie jednak gdy weszłam do salony stanęłam jak wryta.
Zobaczyłam ją.. z nim. Całowali się.
- Co tu sie kurwa dzieje ? - wydarłam się.
- Kotku, skarbie. - powiedział tata. - Mama do nas wraca - powiedział szczęśliwy.
Stałam tak przez chwile , po czym nie odzywając się ani słowem wyszłam z domu. Słyszałam tylko krzyki matki dobiegające zza frontowych drzwi. Wołała mnie. Jednak ja nie zamierzałam tam wracac, nie do niej.
Nie wiedziałam gdzie mam pójśc. Po chwili przypomniałam sobie propozycje chłopaków. Wyciągnęłam kartkę z adresem i szłam. Mieszkali dośc daleko, prawie na drugim końcu Londynu.
Spacer zabrał mi 2 godziny. Na miejscu byłam ok północy. Zapukałam w drzwi. Otworzył Zayn. Zaczęłam płakac. On bez słowa podszedł i przytulił mnie.
Zaprowadził mnie do salonu. Usiadłam, podciągnęłam nogi i płakałam dalej. Nagle z góry zbiegli chłopacy.
- Kto to przy..- powiedział Harry - ..szedł- dokończył. - Co się stało ? - zapytał zmartwiony.
Wszyscy usiedli wokół mnie.
Nie mogłam złapac oddechu.
- Ona.. Ona wróciła. - wydusiłam.
- To chyba dobrze nie ? - zapytał Lou.
- Nie nie dobrze. - zaczęłam krzyczec. - ona niszczy wszystko. Zniszczy tatę, zniszczy to co mu zostało w miejscu gdzie kiedyś biło serce szczęśliwego męża. Pewnie wystawił ją ten polaczek. Dlaczego właśnie teraz gdy tata zaczął się godzic z jej odejsciem? dlaczego?
Nic nie mówili. Po prostu mnie przytulili. Po jakimś czasie włączyli jakiś film. Zasnęłam na kolanach Zayna. Słodko pachniał.
Nagle obudziły mnie krzyki. Otworzyłam oczy i zobaczyłam że nade mną stoi Perrie . Była zdenerwowana. Chłopaki próbowali ją uspokoic. Wstałam.
- Ty szmato, kurwo.- powiedziała do mnie.
- Ona nic nie zrobiła, poprostu zasnęła ! - krzyczał Zayn.
- Nie odzywaj się zdradziecka świnio. Wyjeżdżam w trase a ty już uwodzisz twoje głupie faneczki.
- Nigdy cie nie zdradziłem ! - w mojej głowie nagle przesunąl się obraz naszego pocałunku. Dla niego to było nic. Zabolało mnie to.
Po chwili zdenerwowana Perrie wyszła, a ja ruszyłam schodami na góre, nie wiedziałam gdzie ide. Weszłam do jakiegoś pomieszczenia. Była to łazienka. Usiadłam na podłodze i płakałam. Chłopaki się do mnie dobijali ale ja nie otwierałam. Po godzinie wyszłam z toalety. Zayn siedział naprzeciwko drzwi, zmęczony i zapłakany.
Uklękłam obo niego .
- Zerwałem z nią - powiedział ocierając łzy.
- Przepraszam - powiedziła i spuściłam głowę w dół.
On podniósł lekko mój podbrudek i powiedział:
- Nie twoja wina. Zakochałem się w Tobie i Perrie przestała się dla mnie liczyc, Kocham tylko Ciebie, a ona mi to dzisiaj uświadomiła.
Usiadłam obok i oparłam głowę o jego ramię. On mnie objął. Siedzieliśmy tak przytuleni.
- Chłopaki już śpią, tobie też się to przyda. Dam ci jakąś koszulke i położysz się u mnie, a ja w salonie.
Zaprowadził mnie do swojego pokoju. Poszłam do łazienki, przebrałam się w jego koszulkie i wróciłam.
- Pasuje ci - powiedział szczerząc się.
- Dziękuje- ukłoniłam się jak dama. Położyłam się pod kołdrę i zamknęłam oczy. Wiedziałam, że wychodzi.
- Zostań -powiedziałam.- proszę.
- Na pewno ? - zapytał.
- Tak.
Po 15 minutach umyty, pachnący i półnagi wszedł do pokoju.
- Mrrrr - powiedziałam.
- Myślałem, że już śpisz. - powiedział po czym położył się na podłodze.
- Co ty robisz, łóżko jest duże, zmieścimy się oboje.
Wszedł a ja przytuliłam się do jego nagiego torsu. Słyszałam jak jego serce szybko bije. Moje zresztą też.
- Dziękuje, za wszystko - powiedziałam dając mu buziaka w usta.
- Księżniczko - powiedział czule. - Naprwdę nie ma za co.
Zasnęłam w jego ramionach.
___________________________________________________________
Mam nadzieje że podoba wam sie mój nowy rozdział .Czekam na komentarze ;D

Awwwwwww *---* Takie sweet<3 Jesteś genialna :* zazdroszczę talentu :) Pisz dalej bo już nie moge sie doczekać następnego rozdziału ;D -Nattie :*
OdpowiedzUsuńZajebiasty chce next!
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział :* kiedy next.? Pisz jak najszybciej <3
OdpowiedzUsuńWera :*