Translate

niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 1.

Nie ma zbyt wiele cza­su, by być szczęśli­wym. Dni prze­mijają szyb­ko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpi­suje­my marze­nia, a ja­kaś niewidzial­na ręka
nam je przek­reśla. Nie ma­my wte­dy żad­ne­go wy­boru. Jeżeli nie jes­teśmy szczęśli­wi dziś,
jak pot­ra­fimy być ni­mi jutro?

Wy­korzys­taj ten dzień dzi­siej­szy. Obiema ręko­ma obej­mij go. Przyj­mij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, po­wiet­rze i życie,
je­go uśmiech, płacz, i cały cud te­go dnia.
Wyjdź mu nap­rze­ciw.

                                                         ~~ Phil Bosmans ~~




- Dlaczego płaczesz? - zapytał łapiąc mnie delikatnie za dłoń.
- Nie ma powodu - skłamałam. - płaczę bo się wzruszyłam. Tak pięknie razem śpiewacie, tak prosto z serca. Da się to wyczuc. - ciągnęłam dalej.
- Miło mi że ci sie podoba. - przytulił mnie.
- Wracajmy, bo jeszcze pomyślą,że chciałeś mnie zgwałcic. - Zaśmiałam się ocerając łzy. 
- Ooo ja już wiem o czym oni myślą . - powiedział uśmiechając się szyderczo.
Gdy wróciliśmy do chłopaków wszyscy zaczęli się śmiac.
- UUU taki zły jesteś że doprowadziłeś dziewczynę do płaczu ? - śmiał się Harry. 
- Ha ha bardzo śmieszne, a już miałam was polubic.  
- Oj no nie gniewaj się - powiedział blondynek. 
Uśmiechnęłam się i usiadłam pomiędzy Harrym i Zaynem.
Spojrzałam w niebo pełne gwiazd i moje problemy odpłynęły tak nagle. 
- O czym myślisz ? - szepnął mi Zayn do ucha.
- O wszystkim.. i o niczym.. o życiu .. -odpowiedziałam.
- Rozumiem, to dlatego właśnie tu przyjeżdżamy. Czasem sami, czasem razem. Lubimy ten spokój. Żadnych paparazzi, szurniętnych fanek.. Oczywiście kochamy je wszystkie, to dzięki nim mamy siebie i to wszystko, ale brakuje nam zwykłego życia. Kłotni z rodzicami i rodzeństwem, szkolnych plotek i zwykłych dziewczyn. Każda jaka nas spotyka krzyczy, wariuje i tweetuje. Mamy tego czasem dośc, ale też czasem mamy ochote wycałowac je wszystkie, za to że są i dają nam siłę. 
- Może i nie jestem sławna, ale rozumiem o co ci chodzi. Mi brakuje zwykłego życia. Mamy, która kiedyś siadała na moim łóżku i bez słów rozumiała co leży mi na sercu. Teraz wszystko jest inaczej. Gorzej - słowa płynęły ze mnie tak gładko, nie wiedziałam dlaczego, ale nie mogłam przestac. Musiałam się wygadac, a Zayn potrafił słuchac, tego teraz mi najbardziej brakowało. - Moja matka... Zaczeła pic i staczac się. Zdradziła mojego ojca z pierwszysm lepszym facetem. Założe się że poleciała na jego forsę, której u nas zawsze brakowało. Zmieniła się. Tak bardzo mnie skrzywdziła, tak bardzo jej kocham i tak bardzo jej potrzebuje. - zaczęłam płakac. Zayn usiadł bliżej i przytulił mnie, nie mówiąc nic. Tego potrzebowałam. 
Siedzieliśmy tam parę dobrych godzin. 
- Chłopaki odwieziecie mnie ? - zapytałam. - Mój ojciec pewnie czeka i martwi się. Nie mogę mu tego zrobic, nie mogę byc taka jak ona - zwróciłam się do Zayna. 
- Jasne. - powiedzieli chórem. 
Gdy byliśmy już pod moim domem, wszyscy wyszli żeby mnie pożegnac. 
- Wiesz co ci powiem ? - szepnął mi do ucha Harry gdy się żegnaliśmy - Jesteś naprawdę fajna. Mam nadzieje że to nie koniec naszej znajomości. - puścił mi oczko. 
Gdy pożegnałam się już z czwórką chłopaków, przyszedł czas na Zayna. Przytulił mnie i powiedział :
- Na mnie możesz liczyc, pamiętaj. - dał mi buziaka w policzek. 
Wsunęłam mu kartkę z moim numerem telefonu do kieszeniu spodni i powiedziałam :
- Tak na wszelki wypadek, jakbyś zatęsknił. - powiedziałam uśmiechając się. 



______________________________________________________________________
Kolejny rozdział. Mam nadzieje, że ktoś to czyta. Piszcie komentarze czy wam sie podoba i czy warto żebym pisała. Dziękuje ;D 

1 komentarz:

  1. Już czuję, że będzie coś pomiędzy Lucy a Zaynem ^^ Jestem wróżbitą :p a tak to naprawde fajny rozdział :) Mógłby być tylko troche dłuższy ;) - Nattie

    OdpowiedzUsuń