Translate

wtorek, 27 maja 2014

Rozdział 2

"A gdy ser­ce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,

z łez ocieraj cudze oczy, cho­ciaż twoich nie otarto. "

                                ~~Maria Konopnicka~~




Gdy weszłam do domu zobaczyłam mojego ojca siedzącego na kanapie.
- Gdzieś ty była ? - zapytał donośnym głosem.
- Z przyjaciółmi.. - odparłam cicho. Przeraziłam się gdy usłyszałam jego ton. Nigdy w stosunku do mnie nie był taki..
- Zachowujesz się jak ona ! Naprawdę na tym ci zależy ?! Chcesz pokazac, że ty też potrafisz bawic się uczuciami innych ? - krzyczał.
- Nie jestem jak ona! - odpowiedziałam krzykiem. - Przykro mi że porównujesz mnie z tą wywłoką. Ja nikogo nie zdradziłam, nie zostawiłam córki, która właśnie teraz najbardziej potrzebuje matki. Nie zostawiłam męża, który był szaleńczo we mnie zakochany. Nie odwróciłam się od swojego życia bo było " Za nudne ". Jeśli uważasz, że jestem taka sama, to widocznie znasz mnie tak samo jak i ona, czyli wcale. - powiedziałam i poszłam do pokoju.
Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakac. Bolało mnie, że chciał mnie obwinic za wszystko co się teraz dzieje w jego sercu. Nagle moja komórka zaczęła dzwonic. Spojrzałam na wyświetlacz, nie znałam tego numeru. Rozłączyłam się. Mógłbyc to Zayn, mogła to byc ona, w każdym razie nikim nie chciałam teraz rozmawiac. Miałam dośc wszystkiego. Przez to wszystko poczułam głód. Od kilku dni nic nie jadłam. Wstałam więc z łóżka, otworzyłam drzwi i wyszłam. Idąc do kuchni zobaczyłam mojego ojca. Siedział ciągle w tym samym miejscu. Chował głowę w dłonie. Wiedziałam, że płacze. Zrobiło mi się go żal. W końcu to nie jego wina. To wszystko stało się trochę za szybko. On też cierpiał, może nawet bardziej niż ja i nikt go nie próbował pocieszyc. Poczułam się źle z myślą, że tak na niego naskoczyłam. Podeszłam do kanapy i usiadłam obok. Spojrzał się na mnie spuchniętymi oczyma, i przytulił mnie. 
- Przepraszam- powiedziałam. - Nie chciałam cię ranic. Nie chcę byc tak jak ona. - płakałam. 
-Tatusiu, nie chcę stracic jeszcze Ciebie. Proszę, nie złośc się.
- Skarbie- powiedział cicho. - Nie stracisz, Kocham Cię i chcę, żebyś o tym nie zapominała.
Przepraszam, że na ciebie tak naskoczyłem. Nie jesteś jak ona. Jesteś jej przeciwieństwem. Zrobiła źle, ale jest wciąż twoją matką i powinnaś wiedziec, że mimo wszystko cię kocha.  
- Wiem, ale to wszystko tak bardzo boli. 
- Wiem księżniczko.- pocałował mnie w głowę. - I będzie bolało przez jakiś czas. Takie jest życie i tacy jeseśmy my. Pomimo wszystko niczego nie żałuje. Kocham ją wciąż i nie żałuje, że to z nią spędziłem 30 lat życia. To dzięki niej mam taką śliczną i mądrą córkę. Wiesz, jesteś do niej podobna, obie jesteście śliczne i macie coś takiego w sobie, że nikt nie potrafi się wam oprzec . Spójrz tylko na to zdjęcie.



Gdy tylko na nie spojrzałam, łzy zaczęły mi spływac po policzkach.
- Tak za nią tęsknię, Tato powiedz mi dlaczego to tak boli ? - zapytałam.
- Nie wiem skarbie. Nie potrafię na to odpowiedziec.

Siedziałam tak z tatą wspominając stare czasy przez parę dobrych godzin. Gdy wróciłam do swojego pokoju, wybrałam numer który do mnie dzwonił i oddzwoniłam. 
- Słucham ? - zapytał mężczyzna.
- Zayn ? -zapytałam. 
- Tak, Lucy to ty? - zapytał.
- Tak, przepraszam, że nie odebrałam, ale miałam trochę na głowie. 
- Płakałaś ? - zapytał, jakby czytał w mojej głowie.
- Nie mówmy o tym, proszę. 
- Dobrze, a więc dzwoniłem po to bo chłopaki zaproponowali, żebyś poszła z nami do studnia. Chcemy ci pokazac świat  One Direction od kulis. Co o tym myślisz? 
- Jasne nie mogę się doczekac . - powiedziałam. 
- Dobra to ja kończe bo Niall zje wszystkie kanapki . Nie jedz już chłopie bo sie udławisz w końcu - Usłyszałam jak krzyczy do blondynka. 
- Oj no zostaw go w spokoju, głodny chłopak jest. - zaśmiałam się. 
- No dobrze, ale niech sam sobie robi kolacje w środku nocy, a nie zabiera mi moją. 
- Hahahaha - śmiałam się do słuchawki. - Kończę, to o której jutro ? 
- Ok 9 rano, pasuje ?
- Wiesz to dla mnie jest jeszcze noc, ale postaram się specjalnie dla was. 

Następnego dnia wstałam ok 8. Zaspałam. Poszłam szybko do łazienki. Wzięłam poranny prysznic, ułożyłam włosy i zrodbiłam makijaż. Przyszedł czas na strój. Kompletnie nie wiedziałam w co się ubrac. Wygrzebałam w końcu z szafy ten zestaw i wrzuciłam na swoje ciało. 



Gdy tylko zeszłam na dół usłyszałam trąbienie. Podbiegła tylko do taty, ucałowałam go w policzek i krzyknęłam biegnąc do drzwi.
- Ja wychodzę, nie wiem o której wróce. Nic mi nie będzie, nie martw się, Kocham ! .
- No nareszcie ślicznotko. - powiedział Harry który wysiadł z limuzyny. Tak właśnie, limuzyny.
- Cześc przystojniaku, pocałowałam go w policzek. Tym jedziemy ? - zapytałam zdziwiona.
- Tak, a co za mało klasy ma ? - zapytal śmiejąc się. 
- Wiesz jeżdże autami z wyższych sfer więc ciężko podołam moim wymaganiom. - odrzekłam z sarkazmem, po czy wsiadłam do limuzyny. 
- Cześc chłopaki. - przywitałam każdego buziakiem. 
- Cześc Księżniczko - odparł słodko blondynek. 
W drodze do studia wygłumialiśmy się ciągle. 
Gdy dojechaliśmy pod studniem czekali paparazzi. 
- O nie. Powiedziałam.
- Co się stało ? - zapytał Zayn zanim wysiedliśmy z pojazdu.
- Nie chcę byc na pierwszych stronach w gazecie. Wasze fanki mnie zjedzą. 
- Nie przejmuj się nimi. Porobią pare zdjęc, przedstawimy cie jako przyjaciółkę zespołu, zgodnie z prawdą. - powiedział.
-Ale znamy się od wczoraj. 
- Ale wszyscy czxujemy jakbyś była w naszym życiu jeszcze przed tym wszystkim. - Powiedział Liam. Poczułam wtedy, że serce mi szybicej bije. Byłam szczęśliwa, że tyle dla nich znaczę. 
Gdy wysiedliśmy z auta zlecieli się paparazzi i nie tylko. Wokół było pełno dziennikarzy. Przeraziłam się. 
- Zayn ! Chłopaki - zaczął jeden z dziennikarzy. - Kim jest ta ślicznotka ? Nowa zdobycz któregoś z was ? Może Nialla ablo Harrego bo o ile nam wiadomo reszta z was jest zajęta, prawda ? czy może coś się zmieniło - Facet nadawał jak katarynka. 
- Ta oto śliczna dziewczyna - powiedział Harry łapiąc mnie za ręke. - jest przyjaciółką naszego zespołu. Jest niesamowitą, inteligentną młodą kobietą. W dodatku przepiękną. Tak więc dajcie nam i jej już spokój. - powiedział po czym pociągnął mnie za sobą do studia. 
Gdy weszliśmy do budynku w środku znajdowało się mnóstwo ludzi. Ochroniarze, asystentki, menadżer chłopaków, dźwiękowcy itp.
- Podszedł do nas jeden z wysokch facetów ubranych w garniak. 
- Witajcie chłopcy. O proszę, Harry nowa dziewczyna ? Śliczniutka. - powiedział.
- Nie Paul. To jest nasza kumpela. Lucy, poznaj Paula Higginsa, naszego menadżera. 
- Dzień dobry, jestem Lucy, miło mi pana poznac - odrzekłam z przejmością. 
- Mi również - uścisnął mi dłoń i przybliżył się do mnie - dla ciebie Paul. To co chłopcy, nagrywamy ? - Jazda ! - odpowiedział Harry biegnąc do studia nagraniowgo.
Myślałam, że będzie wiało nudą, ale chłopaki zmienili wszystko w niezłą zabawę. 
Po paru godzinach udało im się jednak nagrac jeden dobry kawałek. 




Gdy Zayn zaczął śpiewac nie mogłam odwrócic od niego wzroku, ciągle na mnie patrzał i śpiewał jakby do mnie. To niemożliwe, puknęłam się w głowe. On ma dziewczynę. Sławną, piękną i utalentowaną, o czym ja w ogóle mówie. Gdy skończyli skoczyliśmy na obiad do baru niedaleko studia. 
- To było świetne chłopaki. Czułam jakbyście śpiewali do mnie, mówie wam wasze dziewczyny i  fanki poumierają z zachwytu. - powiedziałam spoglądając na Zayna. 
- A, właśnie dobrze że wspomniałaś - powiedział Liam. - Jestem umówiony na wieczór z Danielle, muszę spadac, Narazie chłopaki, pa Lucy- powiedział dając mi soczystego buziaka w policzek.
- Ja też- powiedział Lou. - Czekaj Liam, jadę z tobą, moj pani czeka. Paaa Lucy. 
- No i zostaliśmy sami- powiedział Niall. 
- W sumie to ja spadam, ide z kumplem na piwo - powiedział Harry.
- O właśnie, moja mamusia przyjeżdża i pewnie przywiezie mi dużo słodkiego- powiedział blondynek. Oboje się ze mną pożegnali. Zostałam tylko ja i Zayn.
- A ty nie zostawiasz mnie czasem ? - zapytałam płna podziwu.
- Nie. - odrzekł sucho.
- A kiedy Perri wraca z trasy ? 
- Jutro. 
- Okeeej. - odpowiedziałam. - Może ja już pójdę, tata pewnie czeka. 
Wstałam od stołu, wzięłam kurtkę  wyszłam. 
- Czekaj - usłyszałam. - Odprowadzę cię. 

Ciąg dalszy nastąpi.


................................................................................................................................
Koniec drugiego rozdziału. Mam nadzije że ktoś to czyta. Komentujcie proszę, musze wiedziec czy warto pisac. Dziękuje ;D



1 komentarz:

  1. Bardzo fajny rozdział :D Mimo, że nie przepadam za 1d to to mi się na prawdę podoba ;)
    Zapraszam
    http://jerry-bloguje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń