Translate

sobota, 24 maja 2014

Prolog

- Co ty sobie myślisz co ? Po tym co zrobiłaś myślisz, że wrócimy do siebie i będzie dobrze ? Śmieszna jesteś. - krzyczał ojciec.
  Nie mogę już dłużej wysłuchiwac ich kłótni . Mam dośc tego wszystkiego.
-Wynoś się z domu ! Nie chcę już więcej na Ciebie patrzec. - ciągnął dalej. 
Po chwili usłyszałam, że ktoś zbliża się do mojego pokoju. W drzwiach stanęła mama, w ręce trzymała torbę. 
- A więc to tyle ? - zapytałam. 
- Co masz na myśli słonko ? - zapytała.
- Tyle dla ciebie znaczymy ? Wszystko było idealne, ale nie ty nie umiesz miec poukładanego życia, musiałaś to spieprzyc ! - krzyczałam, po czym wyszłam z domu.
Był początek lata, wakacje się dopiero zaczęły, ale moje życie właśnie się kończyło. Spacerowałam po pustych ulicach Londynu, miałam w nosie wszystko. Nie mogłam sie doczekac aż mama wróci do Polski i zostawi nas w spokoju.Usiadłam na ławce i zalałam się łzami. Dlaczego ona mi to zrobiła ? Dlaczego ? Po chwili zauważyłam moich znajomych ze szkoły. Nie chciałam by widzieli mnie w takim stanie więc zaczęłam biec. Nie patrzałam gdzie biegnę. Zeszłam z chodnika i wbiegłam na ulice. Nie wiem co się stało. Nagle usłyszałam trąbienie i pisk opon. Upadłam. 
Chyba straciłam przytomnośc bo gdy się obudziłam stało nademną paru chłopaków. 
- Jak się czujesz ? -zapytał jeden.
- A jak sie kurwa mogę czuc, skoro mnie potrąciliście ? - próbowałam wstac. 
- Podaj rękę pomożemy ci. - zaproponowali. 
- Dzięki, ale poradzę sobie. 
Jednak uderzenie było trochę mocniejsze niż uważałam, bo gdy wstałam cały świat zaczął mi wirowac i zemdlałam. Gdy obudziłam się , zobaczyłam że ktoś mnie trzyma na rękach. 
- Gdzie te łapki koleś. To że jestem ledwo przytomna nie oznacza że możesz mnie obmacywac - mówiłam.
- Widzę, że jesteś wygadana księżniczko. - powiedział . 
- Nie mów tak do mnie. - zaprotestowałam. - A teraz czy mógłbyś mnie już puścic ? - zapytałam.
- A czy tym razem nie zemdlejesz na mój widok ? - zapytał loczek.
- Oj postaram sie. - odparłam z sarkazmem.
Gdy stanęłam już na wlasnych nogach obejrzałam się dookoła. Otaczała mnie grupka młodych mężczyzn. 
- Dzięki za potrącenie, tego mi w życiu brakowało. Spadam. - Chciałam już iśc gdy jeden z nich złapał mnie za rękę. 
- Możemy cię chociaż podwieźc do domu ? Wiesz boimy się że nie przeżyjesz tego spaceru. - odparł z uśmiechem.
- Ha ha, takie to było zabawne. Nie idę do domu, nie mam po co do niego wracac. - powiedziałam ze smutkiem. 
- To chodź z nami. - zaproponowali chórem.
- I co miałabym robic z raz, dwa, trzy, cztery.. piątką chłopaków ? 
- A co miałabyś robic sama, w nocy, w samym sercu londynu ?
Przemyślałam to przez chwilę i w sumie chłopak miał rację, co miałam do stracenia ? 
- To gdzie jedziemy ? -powiedziałam otwierając drzwi mercedesa. 
- Przed siebie . to wsiadajmy. 
Przez to, że nie było miejsca musiałam usiąśc na kolana chłopakowi w loczkach. 
- Tak w ogóle to jestem Lucy, miło że zapytaliście - powiedziałam sarkastycznie. 
- Ja jestem Harry - odpowiedział loczek, który udostępnił mi swoje kolana. - Kieruje Liam, obok niego jest Louis, słodki blondynek to Niall a  ten przystojniak obok mnie to Zayn. - dokończył.
- Jak to możliwe ?- zapytał Zayn.
- Co takiego ? -zapytałam z ciekawością. 
- Nie nic, myślę głośno.
Po chwili dojechaliśmy na jakieś wzgórze. 
-Gdzie my jesteśmy ? -zapytałam
-Zobaczysz - odpowiedział Lou.
Gdy wyszliśmy z auta zobaczyłam coś pięknego. Ze wzgórza widac było całą panoramę Londynu. Jak to możliwe, że jeszcze nigdy tu nie byłam ?
Usiedliśmy wszyscy na kocu który rozłorzył Liam. 
Zobaczyłam że blondynek niesie gitarę. 
- Przyjeżdżamy tu zawsze by odzyskac życie choc na chwilę. - powiedział Zayn.
- Jak to ? Nie rozumiem. 
- Uciekamy.-odpowiedzieli.
- Przed kim ? -zapytałam zdziwiona. 
- Ty nie udajesz ? - zapyał Liam. 
- Ale co udaję? Możecie mi w końcu wytłumaczyc o co wam chodzi? 
- Jesteśmy sławni. To my słodki boysband, One Direction. Nie słyszałaś ?
Chwilę siedziałam w milczeniu i przyglądałam się im dokładnie. 
- Słyszałam, ale nie poznałam was. Nigdy nie słuchałam tego rodzaju muzyki więc wiecie.
- Przykro nam to słyszec. - odpowiedział smutny blondynek. 
- Ale zagrajcie coś z chęcią posłucham. 
Zaczęli śpiewac piosenkę Forever Young.  Nie mogłam się powstrzymac i przyłączyłam się do nich. Śpiewali całym sercem, to było słychac. Nie wiem dlaczego tyle ludzi chce sprawic by upadli, by przestali istniec. Oni naprawdę kochali to co robią i siebie nawzajem. To dla nich było najważniejsze. Złapałam się na tym, że płaczę. Nie wiedziałam w sumie dlaczego. Kłębiłam w sobie tyle różnych emocji, że wybuchłam.


Wstałam i odeszłam kawałek. Gdy się obróciłam zobaczyłam, że za mną stoi Zayn.
-Dlaczego płaczesz ? -zapytał łapiąc mnie delikatnie za dłoń. 

_____________________________________________________________________________
Oto prolog mojego nowego bloga. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Piszcie kometarze,żebym wiedziała czy wam się podoba. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz